Posts Tagged ‘Rick Latona’
Coraz częściej można spotkać się z opinią, że branża domenowa staje się przestrzenią dostępną jedynie dla osób bogatych, które mają sporo zasobów do zainwestowania. Jesteśmy skoncentrowani na wysokich sprzedażach na krótkich dystansach – zapominamy zaś o długoterminowych inwestycjach i domenach, które rejestrujemy jako pierwsi. Czy nie mając wielkiego kapitału możemy odnieść domenowy sukces?
Autorzy z fusible.com nie mają wątpliwości, że jest to jak najbardziej możliwe. Tylko dlatego, że nie masz tysięcy dolarów nie musisz się wycofywać – piszą. Podają również przykłady wielkich graczy, którzy wciąż stawiają na domeny rejestrowane przez nich samych oraz na podejście długoterminowe.
Pierwszym ze wspomnianych przykładów są bracia Castello. Znani domeniarze rejestrują rocznie wiele nazw, które mogą być sprzedane z kilkusetprocentowym zyskiem, jak sami mówią, ale trzymają je i rozwijają jako długoterminową inwestycję.
Fusible wspomina również Ricka Latonę, który przyznał w 2008 roku, że „w ciągu ostatnich 30 dni zarejestrował 4000 domen”. To, czym handluje teraz posiada od wielu lat. Koncentruje się jednak na domenach .com oraz ccTLD.
Czy zgadzacie się Państwo z tezą, że bez wielkich pieniędzy można również odnieść domenowy sukces? Zapraszamy do dyskusji i dzielenia się swoimi doświadczeniami.
Domena RIO.com została sprzedana za 450 tys. dolarów podczas aukcji Ricka Latony, która miała miejsce podczas nowojorskiej konferencji T.R.A.F.F.I.C. Była to najwyższa transakcja licytacji.
ChefPatrick przytacza nieco statystyk dotyczących domeny:
- Wyniki w Google: 284 000 000 (nie wyświetla się na pierwszej stronie)
- Google Page Rank: 4
- Compete.com Traffic: 7,867 unikalnych oraz 26,902 łącznych odwiedzin
- Alexa Rank: 615 799
Gratulujemy sprzedającemu i nabywcy.
Ostatnio Rick Latona wycofał się z biznesu robienia ministron jako alternatywy dla parkowania. Zwinął swoje AEIOU.com, wyjaśniając że „nie ma pieniędzy w webdesignie, sprawa jest trudna, klientów trudno zadowolić a zyski są wąskie”. Na pewno tak było Rick?
Domeniarz piszący bloga DNUnderground opisał swoją historię z AEIOU. Wygrał on w konkursie Ricka Latony zrobienie jednej takiej miniwitryny za darmo. Sam nigdy nie chciał takiej kupić, bo jak pisze, mógł sobie sam zrobić własną za 10 dolarów. No ale darowanemu koniowi…
Oficjalnie witryna od Latony była warta 250 dolarów. Przedstawiciel AEIOU zachwalał, jakich to zysków się z niej nie uzyska. Podobno ruch (i pieniądze) miała już zacząć przyciągać w 3 miesiące. A nawet po miesiącu, który nasz bohater chciał spędzić na wakacjach.
Wyniki? Kubeł zimnej wody na głowę. Gdy wrócił, sprawdził statystyki. Ruch: 0 odwiedzających. Zarobki: 0 dolarów. Co jest tego powodem? Kontent, a raczej jego brak. „Nie mogłem uwierzyć, że ludzie którzy napisali te artykuły poświęcili więcej niż sekundę na ich sprawdzenie. Treść była tak fatalna iż nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Równie dobrze pięcioletni syn sąsiadów mógłby to wszystko napisać. Pewnie wtedy byłoby lepsze”.
Autor DNUnderground pisze że faktycznie, z AEIOU nie ma pieniędzy – ale dla klienta. „Ciekawe czemu to tak trudno zadowolić klientów? Może dlatego że bardzo zachwalałeś AEIOU a potem robiłeś kiepskie ministrony, mówiąc klientom by sami je poprawiali i reklamowali?” – pyta Ricka Latonę.
„Myślę że AEIOU kłamało i w ogóle nie było żadnego reklamowania strony”. Poważny zarzut. Rick Latona na niego jeszcze nie odpowiedział.
Źródło: DNUnderground
Przyglądając się domenom .CM dostępnym na aukcji Ricka Latony można odkryć pewne ciekawe zależności.
Część domen .cm prowadzi do swoich odpowiedników .com za pośrednictwem programów afiliacyjnych: Bodybuilding.cm odnosi do Bodybuilding.com, Date.cm do Date.com, a DrugStore.cm do DrugStore.com.
Większość pozostałych 43 domen prowadzi do zaparkowanych stron Sedo.com lub DomainSponsor.com. Dla nich właśnie powinny być dostępne statystyki ruchu Alexa.org. Część nazw, takie jak Gap.cm, Musica.cm, and Forex.cm, prowadzi do searchignited.com, domeny zarejestrowanej 26 maja. Jobs.cm oraz Fling.cm kierują natomiast do programu afiliacyjnego firmy cpalaunch.com – ta domena powstała niecały miesiąc temu.
Warto również spojrzeć na domeny .cm odnoszące się do znanych marek. Wygląda na to, że Yahoo, Baidu oraz Dell skorzystały z okresu, w którym właściciele znaków handlowych mogli zarejestrować „swoje” nazwy z końcówką .cm. MySpace, Google, Microsoft, czy Verizon nie skusiły się na taką możliwość – odpowiednie domeny .cm prowadzą do różnych programów afiliacyjnych lub są zaparkowane.
W związku z tym pojawia się szereg wątpliwości dotyczących aktualnego stanu domen .cm i kontrowersji związanych z ruchem i zyskami jakie obecnie generują.
Więcej w serwisie TheDomains.
O pomysłach na nowe rozszerzenia, w związku ze zmianami jakie szykuje ICANN, mówi się dużo i to od dawna. Także na naszych łamach wymienialiśmy szereg takich projektów: .food, .eco, .roma i wiele, wiele innych. A z racji odbywającego się właśnie spotkania Korporacji w Sydney pisze się o takich ideach jeszcze częściej.
Podgrzaną atmosferę czuje również Rick Latona. I właśnie zdradził, że zamierza aplikować o swoje własne rozszerzenie.
Mój pomysł jest ogromny, wstrząśnie ziemią, więc może czas byś sięgnął do swojego konta oszczędnościowego byś mógł być gotowy na chwycić moje domeny w czasie okresu landrush – pisze Latona.
Jak zapewnia, to pomysł, który pojawia się raz w życiu. Głód nie będzie już największym globalnym problemem. Wszyscy, wszędzie będą mieli czystą wodę. Koty będą bawić się z psami. Przestanie padać w kraju nad Wisłą, a Polska wygra Euro 2012.
Jest tylko jedna rzecz, która może to zagwarantować. Nowy pomysł Latony.
dotICANN.
Tak, właśnie.
.icann
Możesz mieć domenę politycs.icann, lobbying.icann, travel.icann, niezrozumialezasady.icann, czy bezsensownepomysly.icann – pisze Latona.
W końcu, podsumowuje Latona, domenowy świat się zmienia. Nie będzie kilku nowych rozszerzeń. Będą ich tysiące w ciągu najbliższych kilku lat.
Czemu więc ICANN miałoby nie wpisać się w to szaleństwo?